piątek, 18 września 2009

Ostatnio natrafiłem na naprawdę niezły kawałek kapeli The Dead Weather. Wielu z was zapewne słyszy o niej po raz pierwszy, ale zespół niemniej godny waszej uwagi. Po krótkim opisie zapraszam do zapoznania się z twórczością.

Kolejna po The White Stripes i The Raconteurs formacja firmowana przez Jacka White i nagrywająca dla jego wytwórni Third Man. Muzykowi towarzyszą: Dean Fertita (Queens Of The Stone Age), 'Little' Jack Lawrence (The Raconteurs, The Greenhornes) i Alison Mosshart (The Kills). Od innych projektów White'a ten wyróżnia się przede wszystkim kobiecym wokalem Alison, często umyślnie zniekształconym, oraz ciekawymi rozwiązaniami rytmicznymi.

13:02, aston_maas , Muzycznie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009

By wyrobić w sobie nawyk częstej publikacji postów na blogu, a do tego udoskonalać swój warsztat piśmienniczy, postawiłem sobie za cel codzienną publikacje min. jednej notki. By wszystko toczyło się względnym rytmem, poza wpisami nieregularnymi, ustaliłem pewien harmonogram publikacji:

Poniedziałek - Od Recommendare, czyli wszystko, co warte uwagi (książka, kapele, kino).

Wtorek - Uciec stąd, czyli miejsce wprost wymarzone na wyjazd stały/tymczasowy.

Środa - Event tygodnia, czyli wydarzenie, najczęściej sportowe/muzyczne, godne polecenia.

Czwartek - Posłowie sportowe, czyli felieton na tematy wokółsportowe.

Piątek - Weekendowa kinematografia, czyli rekomendacja napitków, których spożycie w piątkowy wieczór jest wskazane w dużych ilościach.

Sobota - Przelotne spojrzenie, czyli moje subiektywne spojrzenie na sprawy otaczającego mnie życia.

Niedziela - do czasu pojawienia się solidnego pomysłu i zarysu fabuły opowiadania, niedziela będzie tradycyjnie dniem wolnym.

Oczywiście trzeba wspomnieć, że mamy obecnie sezon wakacyjny. Ewentualne przerwy są nieuniknione. Jakkolwiek dołoże starań, by niwelować ich liczbę do minimum.

Na dobre pisać zacznę po powrocie z Zakopanego, tj. 27 lipiec.

niedziela, 12 lipca 2009

Po kilkumiesięcznej nieobecności wracam ponownie do życia blogowego z zamiarem - a jakże - częstego publikowania notek. Na ile to będzie konsekwentne i regularne - czas pokaże. Póki co chęci są...

Na początek odświeżyłem layout bloga, by korzystanie z niego było przyjemnością. Chociażby dla mnie :)

Już niedługo pierwsza z ... notka.

Pozdrawiam!

piątek, 20 marca 2009

Za dnia kawiarnia podróżnicza, pub koncertowy nocą. Mundo Cafe udanie próbuje wypełnić muzyczną lukę w Kielcach, w których zdecydowanie odczuwa się wielki niedosyt koncertów z prawdziwego zdarzenia. Po Farben Lehre, Cool Kids of Death i Comie, nadszedł czas na jeden z najradośniej grających zespołów w Polsce - Akurat, który zagrał 7 marca.

 

„Idealne" wejście

 

Sobotni wieczór. Okolice Placu Wolności. Duża grupa ludzi w różnym przedziale wiekowym czekająca niecierpliwie na otwarcie Mundo. Gdy tylko podwoje pubu zostały otworzone, tłum chaotycznie zaczął wdzierać się do środka. Część osób chciała jak najszybciej nabyć bilet, natomiast inni za wszelką cenę znaleźć się w błyskawicznym tempie na salce koncertowej.

- To parodia, co tu się dzieje. Zamiast spokojnie odstać swoje, dzieciaki wdzierają się niczym męty - kwituje Agnieszka, studentka polonistyki.

Organizatorzy niestety nie zadbali również o szatnię. Funkcje wieszaka przejął parapet i stół pod jednym z okien w lokalu. Po pokonaniu tych niedogodności można było zająć sobie dogodne miejsce przed zbliżającym się koncertem.

 

Występ czas zacząć

 

Tuż po godzinie 20, przed bardzo licznie przybyłą kielecką publicznością wystąpiła formacja MIR. Support okazał się smaczną przystawką przed daniem głównym. Rockowy zespół rodem ze Skażyska - Kamiennej udanie rozgrzewał fanów przez niecałą godzinę. Nie da się jednak ukryć, że wszyscy wyczekiwali wydarzenia wieczoru. Gdy tylko Akurat w komplecie pojawili się na scenie, powitały ich okrzyki i gromkie brawa. Po przywitaniu z fanami, kapela rozpoczęła koncert promujący nowy album grupy - Optymistyka. Miejsce pod sceną zapełniało się w bardzo szybkim tempie, w sporej mierze osobami mocno nietrzeźwymi, w skrajnych przypadkach ledwo trzymającymi się na nogach o własnych siłach. Nie zmieniło jednak to faktu, iż publika bawiła się wprost wyśmienicie. Nieustające pogo, kolejni chętni niesieni na fali, euforia goszcząca na każdej twarzy - to wszystko składało się na niepowtarzalny klimat tego wydarzenia. Mimo wcześniejszych obaw co do braku dawnego wokalisty, Tomasza Kłaptowicza, muzycy zagrali bardzo dobry koncert. Dobór utworów, zarówno z nowej, jak i ze starszych albumów, był niewątpliwie strzałem w dziesiątkę. Najlepszym dowodem na to była niechęć publiczności do rozstania z zespołem. Akurat zagrało tego wieczoru kilka bisów. Jeden z najczęściej koncertujących zespołów w Polsce występ w Kielcach może z czystym sumieniem dopisać do tych bardzo udanych.

 

Pokoncertowe wrażenia

 

- Koncert bardzo się mi podobał. Do teraz jestem mocno poobijany, ale to dobrze świadczy. Dobrze, że dali się uprosić o „Pa, pa, pa" na koniec. - ocenia Maciek, zagorzały fan zespołu.

- Mimo problemów przy wejściu było fajnie. Przedstawienie zespołu jako Kasi Cichopek, Joli Rutowicz, Dody, Braci Mroczków i Tomasza Kammela było bardzo zabawnym pomysłem. No i muzyka oczywiście przednia. Koncert naprawdę spoko - mówi Kasia, barmanka w jednym z kieleckich pubów.

 

13:22, aston_maas , Muzycznie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lutego 2009

     W końcu nadszedł czas, gdy przerwa zimowa w Lidze Mistrzów dobiega kresu. Setki tysięcy kibiców na stadionach, miliony przed telewizorami będą śledzić zmagania najlepszej klubowej "szesnastki" Europy. Tuż po losowaniu oczywistym było, że kilka drużyn będzie toczyć doprawdy elektryzujące dwumecze. Od tego czasu jednak w przypadku kilku zespołów forma spadła/wzrosła. Transferów spektakularnych raczej nie przeprowadzono. Po krótkim wstępie czas nastał na typowania:

 

  1. Inter - Manchester Utd   0:1   0:0
  2. Atletico Madryt - FC Porto   1:1   2:2
  3. Arsenal - Roma 2:1   1:0
  4. Olympique Lyon - Barcelona 0:2   1:1
  5. Villareal - Panathinaikos 1:0   1:1
  6. Real Madryt - Liverpool 1:0   0:1
  7. Sporting - Bayern 0:2   0:5
  8. Chelsea - Juventus 1:1   1:0

 

17:13, aston_maas , Sportowo
Link Dodaj komentarz »

            W 2008 roku po rocznym zmaganiu się z chorobą - mielodysplazją szpiku - w wieku 26 lat zmarła reprezentantka Polski w siatkówce, Agata Mróz - Olszewska. 18 lutego 2009 odeszła najmłodsza mistrzyni olimpijska, Kamila Skolimowska. Zator tętnicy płucnej był bezpośrednim powodem zgonu. Również doczekała zaledwie dzwudziestu sześciu lat. Dwa wstrząsające przypadki, wywołujące rozpacz, smutek i rozważania, dlaczego sportowców w tak młodym wieku dopada nagła śmierć.

 

                Sportowcy przez komentatorów, kibiców i opinię publiczną postrzegani są jako herosi. Dla wielu z nas bycie sportowcem oznacza prawidłowe odżywianie, regularne treningi oraz wiele wyrzeczeń. Generalnie rzecz ujmując - bardzo zdrowy tryb życia. Jednak, jak się okazuje, nie wszyscy zawodnicy są okazami zdrowia.

 

            Najczęściej wymienianą przyczyną śmierci są schorzenia wrodzone. Nagłe zgony u sportowców powodowane są w głównej mierze zaburzeniami rytmu serca oraz nieprawidłowością naczyń wieńcowych. Kolejnym czynnikiem, raczej odosobnionym, jest stosowanie niedozwolonych środków dopingujących. Statystycznie największe żniwo śmierć zbiera wśród lekkoatletów w czasie zawodów bądź treningów, w szczególności biegaczy - z uwagi na dużą rozpiętość wiekową zawodników. Jednak, zdaniem lekarzy, stopień zagrożenia nie zależy od uprawianej dyscypliny, tylko od czynnika wiekowego. Przypadki zgonów zawodników w młodym są sporadyczne, dlatego tak mocno wstrząsają one opinią publiczną.

 

             Przykłady poważnych chorób u sportowców są osobną kategorią. Zdarzają się również przypadki, gdzie śmierć jest wynikiem ludzkiego zaniedbania. Brak niezbędnej opieki lekarskiej na zawodach, zgrupowaniach czy treningach jest bez wątpienia karygodne. Życie niejednego człowieka mogłoby zostać uratowane, gdyby otrzymał on na czas fachową pomoc. Do tego być może warto byłoby pomyśleć nad dokładniejszymi badaniami lekarskimi, które są podobno regularnie przeprowadzane u sportowców. Oby tylko nie po kolejnej tragedii.

15:57, aston_maas , Sportowo
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 stycznia 2009

           Piękno sportu polega na tym, że jest on dość często zaskakujący i nieprzewidywalny. Najlepsze rezultaty osiągnięte czy to na igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach w danej dyscyplinie dają zawodnikowi co najmniej kilkuletnią chwałę, często też niemałe pieniądze. Obok grupy zawodników, osiągających z pewną regularnością dobre wyniki, istnieją sportowcy, do których fortuna uśmiechnęła się nad wymiar rzadko.

           Agata Wróbel czy Wojciech Fortuna są doskonałymi przykładami zawodników nagłego i krótkiego sukcesu. Dość szczęśliwy sukces na IO'72 był zarazem ostatnim w karierze polskiego skoczka. Kontuzja po olimpiadzie w Atenach spowodowała rozbrat ze sportem srebrnej i brązowej medalistki olimpijskiej w podnoszeniu ciężarów. Braki dobrych wyników czy uszczerbki na zdrowiu od zawsze towarzyszą sportowym zmaganiom. Zaskakująca jest nieprzewidywalność sportowców. Czasami nie pozostawiają sobie zapasowego wariantu, przez co są w pozasportowym życiu nieporadni niczym kilkuletnie dziecko. 

23:03, aston_maas , Sportowo
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 stycznia 2009

 

Premier League, uznawana przez wielu za najlepszą piłkarską ligę świata, stała się areną finansowych batalii. Kwota, dzięki której Dimityr Berbatow w letnim oknie transferowym zmienił Tottenham na Manchester United (32 miliony funtów), powoli przestaje robić wrażenie. Wszystko za sprawą polityki transferowej nowego właściciela Manchesteru City - koncernu z Abi Dhabi.

 

Rynkowe przygotowania

 

          Obrzydliwie bogaci panowie z Zjednoczonych Emiratów Arabskich tuż po przejęciu mniej popularnego klubu z Manchesteru, rozpoczęli dość specyficzne działania. Braku funduszy nijak szejkom przypisać nie można, dlatego cele na rynku transferowym aspirowały do miana najwyższych. Miliarderzy z wątpliwym pojęciem o sporcie wyznają najwyraźniej zasadę, że im większe pieniądze wydane na piłkarzy, tym szybciej klubowa gablota trofeum zapełni się po brzegi. Latem zapowiadano przenosiny na City of Manchester Stadium samych gwiazd: Cristiano Ronaldo, Gianluigiego Buffona czy Ruuda van Nistelrooya. Rezultat tych planów był mizerny, gdyż z całej plejady wybitnych zawodników do zmiany barw klubowych namówiono tylko niechcianego w Realu Madryt Robinho. Niemniej udało się właścicielom Citizens ustanowić rekord transferowy na Wyspach Brytyjskich - 32,5 miliona funtów. Z resztą transferów korporacja z Mansourem bin Zayedem na czele postanowiła poczekać na zimowe okienko.

 

„Transferowy megahit"

 

          Manchester City na półmetku sezonu zameldował się tuż nad strefą spadkową. Klub z aspiracjami do rywalizacji z „wielką czwórką" nieudolnie próbował zdobywać kolejne punkty. 15 miejsce w ligowej tabeli, znając urok ligi angielskiej, nie gwarantuje w żadnym wypadku utrzymania w końcowym rozrachunku. By wizję przyszłorocznej gry w Barclays Premiership przybliżyć, tylko miliony petrofuntów wydanych na nowych graczy, zdaniem szejków, mogły diametralnie sytuację odmienić. Tym razem, nie rozmieniając się na drobne, wysłano ofertę do Milanu w sprawie transferu Kaki. Ofertę o tyle szczególną, że opiewającą na ponad 100 milionów funtów. Jeśli dodamy do tego pensję dla Brazylijczyka za rozegrany sezon (15 mln funtów), otrzymujemy propozycję wręcz kosmiczną. Nikt nigdy nie wyłożył takich pieniędzy za jednego, co by nie powiedzieć, wirtuoza futbolu. Kategoryczne „nie" zawodnika i klubu z dnia na dzień przeradzało się w coraz to większą aprobatę. Media w drugiej połowie stycznia zapowiadały, że transfer jest już prawie domknięty. Jednak Kaka, wbrew najbliższej rodzinie, która namawiała go na rychłą przeprowadzkę i wbrew naciskom klubu, odrzucił bajeczną ofertę Manchesteru City. Bez wątpienia pozostał w klubie o większym potencjale, zyskując ogromne już poparcie włoskich kibiców. Jednocześnie wyznawana przez szejków religia głosząca ideę drużyny, która może nabyć każdego zawodnika świata, została dość mocno zachwiana, by nie powiedzieć obalona. Zawodnicy, którzy przybyli do klubu - Bridge, Bellamy oraz de Jong są marnymi przystawkami w konfrontacji z potencjalnym transferem brazilijskiego zawodnika.

 

Przyszłość futbolu

 

          Kibice z całego świata z nieskrywaną obawą spoglądali w futbolową przyszłość, w której miało nie być miejsca na lojalność wobec przynależności klubowej czy sportowy poziom drużyny niezwiązany z holendarnymi kwotami wydanymi na wzmocnienia. Ta katastrofalna wizja została z pewnością nieco odsunięta. Niestety, w obliczu kryzysu gospodarczego arabskie funty nie śmierdzą. Do przejęcia Chelsea chętni są właściciele City, na koszulkach Manchesteru United ma zagościć Saudi Telecom, Liverpool jest w obiekcie zainteresowań Kuwejtczyjów. Wspominając, iż sponsorem Arsenalu jest Fly Emirates, nie można oprzeć się wrażeniu, że futbol na najwyższym poziomie będzie zależny od szejków z miliardami na kontach. Należy jednak mieć nadzieje, że pieniądze nie zwyciężą do końca z tradycjami klubów i sportowym duchem rozgrywek.

11:47, aston_maas , Sportowo
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 stycznia 2009

 

          Kapele rodem z Polski grać rocka z prawdziwego zdarzenia nie potrafią. Nie chodzi tu bynajmniej o scenę progresywną, bo na nią narzekać nie możemy. Odczuwa się brak zespołów grających rock w sposób klasyczny, prosty, niemniej melodyjny - takich, jak chociażby Alice In Chains. Na szczęście, nieliczne zespoły, w tym Coma, próbują od kilku lat tą lukę wypełnić.

 

        Debiut łódzkiego zespołu był bardzo udany. Album PIERWSZE WYJŚCIE Z MROKU(2004) został ciepło przyjęty zarówno przez słuchaczy, jak i krytyków. Ikoną wręcz został utwór promójący płytę, Leszek Żukowski, domagany się niezmiennie na koncertach przez publikę. Coma ukazała piękną, silną muzykę, nieogłuszającą wszechobecną komercją. Już kolejna płyta, zatytułowana ZAPRZEPASZCZONE SIŁY WIELKIEJ ARMII ŚWIĘTYCH ZNAKÓW(2006), okazała się sukcesem na rynku fonograficznym. Status złotej płyty świadczy o niezmiernie rosnącej sławie zespołu. Piotr Rogucki odszedł w pewnym stopniu od swoich nurtów, serwując większy artyzm i momentami wręcz poetyckie teksty. Dlatego właśnie takie utwory, jak rozpaczliwy Listopad czy też metaforyczna Tonacja (sygnał z piekła) są dobrze znane przez fanów dobrego, polskiego rocka. Grupa przed kolejnym albumem zawiesiła sobie poprzeczkę jakości na wysokim pułapie.

 

         10 listopada 2008 roku światło dzienne ujrzał nowy album  - HIPERTROFIA. Coma tym razem zdecydowała się na publikację dwupłytową. Dwugodzinna muzyczna przeprawa złożona z 35 utworów. Sprytny zabieg marketingowy okazuje się w mniejszej połowie prologami przed właściwymi piosenkami. Okładka płyty, układająca się w prosty, żółto - czarny wzór ma za zadanie przyciągać i hipnotyzować. Trzeba przyznać - udanie.  

Zespół Roguckiego uraczył nas długim, aczkolwiek ciekawym wstępem - Party. Intro dobrze wprowadza w klimat utrzymany na całej płycie. Z CD1 można wyróżnić kilka znakomitych utworów. Lśnienie, Diagnoza, a szczególnie Emigracja są z pewnością godne polecenia. Z mniejszym podekscytowaniem wkłada się z reguły do odtwarzacza drugą płytę. Ale tu spotyka nas miłe zaskoczenie. Powraca stara, tak dobrze znana Coma! Ekhart, Zamęt, wreszcie Widokówka - „kawał rock and rollowego ciasta".

 

          Generalnie rzecz ujmując, Coma postanowiła tematykę płyty skupić wokół jednego zagadnienia. Jest nim życie mężczyzny, jego wewnętrzne przemiany, jego postrzeganie świata, jego rozterki. Radość z życia powoli ustępuje miejsca przemyśleniom i analizom. Rogucki ukazuje wręcz nadmiar emocji i wyolbrzymienie uczuć. Pomijając lirykę, grupa nadal prezentuje doskonałe gitarowe brzmienia.

Całość sprawia, że ich muzyka oddziałuje nie tylko na zmysł słuchu, lecz porusza dość mocno wyobraźnię. Daje to wspaniały efekt; interpretacja płyty tak naprawdę zależy od nas samych, słuchaczy. HIPERTROFIA - obecnie już platynowy album, który można polecić każdemu, kto preferuje refleksje i dodatkowe treści w mocnej, dobrej muzyce.

14:45, aston_maas , Muzycznie
Link Dodaj komentarz »

                Kibice tenisa ziemnego ponownie mogą wygodnie zasiąść w fotelach i z uwagą śledzić zmagania na kortach całego świata. Rozgrywki WTA potrwają od 4 stycznia do 8 października. Dzięki sukcesom Agnieszki Radwańskiej (10. miejsce w rankingu WTA w roku ubiegłym) ta dyscyplina sportu zyskuje w Polsce coraz to szersze grono zwolenników. Portal Fox Sports ocenia, że jeśli polska tenisistka będzie systematycznie się rozwijać oraz nabierze pewności siebie, w tym sezonie może znaleźć się w pierwszej piątce najlepszych zawodniczek globu.

 

Nowy sezon.

 

                Innauguracją sezonu będą zawody o Puchar Hopmana rozgrywane w australijskim Perth, nazywane przez komentatorów nieoficjalnymi mistrzostwami par mieszanej. Rok temu tytuł wywalczyła reprezentacja Stanów Zjednowczonych w duecie Mardy Fisha i Sereny Williams. W tym roku ów para nie wystartuje, wobec czego rosną szanse par z innych państw. Bardzo mocnymi wydają się: para rosyjska (rodzeństwo Safinów), włoska (Pennetta/Bolelli) oraz rodem z Australii (Dellacqua/Hewitt). Natomiast już z nocy z 18 na 19 stycznia rozpocznie się pierwszy wielki szlem sezonu - Australian Open. Faworytkę do zwycięstwa bardzo trudno wskazać. Bardzo ciekawi postawa Radwańskiej (rozstawiona z numerem 9).

 

Rewolucyjne zmiany.

 

                Światowa federacja tenisa postanowiła uraczyć fanów licznymi zmianami. Zaczął obowiązywać nowy podział turniejów. Turnieje rangi Tier I i Tier II odejdą w niepamięć. W ich miejsce w kalendarzu zawodów WTA stworzono 20 imprez Premier. By podnieść ich rangę, zawodniczki znajdujące się w czołówce, mają obowiązek uczestniczyć w połowie zawodów tego typu. Poza tym, cała czołowa dziesiątka musi się stawić nie tylko na turnieje wielkoszlemowe:  Australian Open, French Open, Wimbledon oraz US Open; ale także na cztery imprezy Premier, gdzie pula nagród wynosi 4,5 mln dolarów: Indian Wells, Sony Ericsson Open w Miami, Mutua Madrillena Madrid Open i China Open rozgrywany w Pekinie.

 

Co to oznacza w praktyce? Najlepsze zawodniczki świata będą miały bardzo ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o dobór turniejów, w których będą chciały uczestniczyć. Ich niezadowolenie miało przejawić się w pewnym momencie strajkiem, do którego jednak nie doszło. WTA poszła na pewne ustępstwa, jak zwiększenie puli nagród w niektórych turniejach czy wydłużenie przerwy międzysezonowej. Nie do końca oczywistym jest, czy turniej rangi International, Warsaw Open, odbędzie się w tym roku. Istnieje bowiem możliwość, iż zostanie on wyparty z kalendarza imprez przez Qatar Telecom German Open rozgrywany na berlińskich kortach.

 

Innowacje odniosą zamierzony rezultat?

 

                W tym roku czekają nas 54 turnieje rozgrywane w 31 krajach. Zapowiada nam się niezwykle emocjonujący i długi sezon. Każego tygodnia będą rozgrywane zawody, co powinno cieszyć kibiców. Niewiadomą jest natomiast poziom tych imprez. Czy czołowe zawodniczki, obligowane uczestnictwem w kolejnych zawodach, wykrzeszą z siebie na tyle siły, by wszystkie mecze z ich udziałem stały na światowym poziomie? Czy do rywalizacji o pojedyńcze zwycięstwa włączą się utalentowane zawodniczki plasujące się tuż poza najlepszą dziesiątką? Jak zaprezentują się siostry Radwańskie oraz Marta Domachowska? Odpowiedzi na powyższe pytania poznamy już wkrótce. Pozostaje nam tylko z uwagą śledzić rozgrywki oraz trzymać kciuki za nasze rodaczki.

11:38, aston_maas , Sportowo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3